Naszło mnie na melancholie strasznie no i chciałam to jakoś z siebie wyrzucić.Tak sobie pomyślałam,że może jakiegoś posta wyskrobię,ale to był tylko plan.W głowie powstawała treść pod wpływem tego co się ze mną działo,ale czy to opublikuje i w jakim stylu post będzie tego jeszcze nie wiedziałam.
Oczywiście u mnie w domu rodzinka pojęcia nie ma ,że prowadzę bloga bo dopiero by było o czym rozprawiać.Więc gdy powstawał nowy post,który był dopiero początkiem mojego narzekania,a na przedpokoju pojawił się syn szybko kliknęłam..zapisz i zamknęłam laptopa.
Jakie było moje zdziwienie gdy pisząc emaila odkryłam nowe wiadomości.
Okazało się,że zamiast zapisz kliknęłam opublikuj i się narobiło.Może nawet dobrze się stało bo gdybym dłużej się rozpisała.....Może nawet po namyśle nie opublikowałabym tego posta.
W każdym razie chciałam Wam podziękować za te wszystkie wpisy ,które tak prawdę mówiąc mnie strasznie zawstydziły i zrobiły ze mnie rozczulającą nad sobą starą babę.Serdecznie dziękuję za życzenia urodzinowe.Dziękuję ,że jesteście bo dzięki blogowi poznałam wiele wspaniałych dziewczyn bez których moje życie teraz było by puste.
Warto żyć dla chwil gdy przychodzi email od życzliwej nam osoby,z którą możemy szczerze pogadać lub zadzwoni telefon i odzywa się głos z drugiego końca Polski..znany chociaż osoby nie widzieliśmy nigdy.Szczerości i ciepła doświadczamy od osób ,których nie poznały byśmy gdyby nie blogowy świat.
Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie.
Obserwatorzy
niedziela, 15 września 2013
sobota, 14 września 2013
Trochę marudzenia
Dawno mnie nie było bo i nie było o czym pisać.Ot życie takie samo jak wszędzie.Tak zastanawiałam się czy w ogóle warto dalej prowadzić bloga bo jak mam pisać o codziennych pierdołach,albo co jakiś czas wyklikać jakieś wypociny bo już czas najwyższy coś wrzucić to nie ma całkowicie żadnego sensu.
Jakoś robótki ostatnio wcale mi nie wychodzą,zresztą tak prawdę mówiąc to kończy się na pomysłach i planach czegoś nowego.Robienie zimowych zapasów też praktycznie spaliło na panewce bo zrealizowałam najwyżej 30% tego co zamierzałam.
Coś bym chciała zmienić,,ale jakoś mi nie wychodzi.Pojęcia nie mam co jest nie tak.Niby wszystko jest tak jak powinno ,a jednak zastanawiam sie czy wszystko zmierza w dobrym kierunku.Całe moje życie kręci się wokół domu ,dzieci i męża.Zawsze to oni są na pierwszym miejscu.Wszystko musi być wyprane ,wyprasowane,obiad podany na czas.
I tak mija dzień za dniem dzieci dorosły,a ja raczej już nie zdążę zrealizować swoich marzeń,a może nadal wolę być na drugim miejscu????
Jakoś robótki ostatnio wcale mi nie wychodzą,zresztą tak prawdę mówiąc to kończy się na pomysłach i planach czegoś nowego.Robienie zimowych zapasów też praktycznie spaliło na panewce bo zrealizowałam najwyżej 30% tego co zamierzałam.
Coś bym chciała zmienić,,ale jakoś mi nie wychodzi.Pojęcia nie mam co jest nie tak.Niby wszystko jest tak jak powinno ,a jednak zastanawiam sie czy wszystko zmierza w dobrym kierunku.Całe moje życie kręci się wokół domu ,dzieci i męża.Zawsze to oni są na pierwszym miejscu.Wszystko musi być wyprane ,wyprasowane,obiad podany na czas.
I tak mija dzień za dniem dzieci dorosły,a ja raczej już nie zdążę zrealizować swoich marzeń,a może nadal wolę być na drugim miejscu????
sobota, 6 lipca 2013
Pierwsze zbiory
Powolutku zaczyna się czas zbiorów i nawet się nie spostrzeżemy jak zaczniemy wszystko pakować w słoiki i zapełniać spiżarnię.Jak na razie wszyscy najadają się do syta,ale już nie długo nadmiar będzie trzeba zagospodarować.
Więc na początek zaczęłam suszyć zioła bo dzięki deszczom rozrastają się ślicznie i będzie ładny zapas na zimę.
Poza tym mam nowych lokatorów.Maluchy są już u nas tydzień i zaczynają się przyzwyczajać.Pierwsze dni były nie ciekawe.Ciągły strach,uciekanie i chowanie się w najgłębsze zakamarki więc było przymusowe siedzenie w kartonie.Teraz już powolutku wychodzimy sobie na podwórko i jest ok.Imię na razie ma tylko jeden kocio,a nazwaliśmy go Wasyl.Reszta jeszcze czeka.
Mam nadzieje,że będą się dobrze chowały.Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim miłej niedzieli.
Więc na początek zaczęłam suszyć zioła bo dzięki deszczom rozrastają się ślicznie i będzie ładny zapas na zimę.
Poza tym mam nowych lokatorów.Maluchy są już u nas tydzień i zaczynają się przyzwyczajać.Pierwsze dni były nie ciekawe.Ciągły strach,uciekanie i chowanie się w najgłębsze zakamarki więc było przymusowe siedzenie w kartonie.Teraz już powolutku wychodzimy sobie na podwórko i jest ok.Imię na razie ma tylko jeden kocio,a nazwaliśmy go Wasyl.Reszta jeszcze czeka.
Mam nadzieje,że będą się dobrze chowały.Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim miłej niedzieli.
niedziela, 30 czerwca 2013
Wieści z warzywnika
Oglądając wiadomości aż nie chce mi się wierzyć,że w innych rejonach kraju tak mocno pada.Ja cały czas wyczekiwałam deszczu.Szkoda,że przyroda wszystko źle rozplanowała.W jednym miejscu ludzi zalewa,a w drugim znowu każdy patrzy w niebo i wygląda deszczu.Ja należę do tych co wyczekiwali no i w końcu się doczekałam.Oczywiście mój warzywnik też bo wyglądał już tragicznie.Bieganie z konewka niewiele dawało bo nic nie zastąpi deszczu.Po pierwsze ulewie zaraz warzywka dostały kolorów,a po dwóch dniach deszczu nawet błota nie było tak ziemia wszystko wciągła.Biegam teraz dookoła tych moich skarbów żeby jak najwięcej dobra wylądowało na zimę w spiżarni i oby nie przypętało się żadne robactwo,albo jakieś choróbsko nie weszło mi w ogórki bo nie toleruje oprysków.
Tak wyglądał warzywnik jeszcze nie dawno.
A tak wygląda teraz
Pierwszy raz w tym roku mam pomidorki koktajlowe i nie wiedziałam,że rosną w takie krzaki ..całkiem wlazły mi w sałatę.
Małe bo małe,ale ile tego drobiazgu się nawiązało..
Tu rośnie wszystko można powiedzieć misz masz czyli czosnek,marchew,cebula,koper nie wiadomo skąd ,a nawet malwa..wysiała się chyba w ubiegłym roku.
Cukinia olbrzymka
No i pod koprem ,który już ledwo stoi ciut melisy cytrynowej .Powolutku nadchodzi czas zbioru ziół,a wokół kwitnie dziurawiec rozrosła się już mięta i oregano więc czas zacząć suszenie i mrożenie.Koper i zielona pietruszka też wylądują w zamrażalniku.Miło będzie zimą poczuć ten zapach lata.
Cóż by tu jeszcze zostały jeszcze buraczki niezbyt ciekawe bo chyba trafiłam na stare nasiona .Posiałam bardzo gęsto bo bardzo lubimy botwinkę i raczej nie pojemy bo buraczków jak na lekarstwo,ale już przekopałam trochę ugoru i posiałam następne może będą lepsze.Za to fasolka zaczyna kwitnąć jak szalona jak jej nie przypiecze to się nacieszymy.
A wczesne malinki już czerwienieją.Pozdrawiam wszystkich i życzę samych szczęśliwych dni.
Tak wyglądał warzywnik jeszcze nie dawno.
A tak wygląda teraz
Pierwszy raz w tym roku mam pomidorki koktajlowe i nie wiedziałam,że rosną w takie krzaki ..całkiem wlazły mi w sałatę.
Małe bo małe,ale ile tego drobiazgu się nawiązało..
Tu rośnie wszystko można powiedzieć misz masz czyli czosnek,marchew,cebula,koper nie wiadomo skąd ,a nawet malwa..wysiała się chyba w ubiegłym roku.
Cukinia olbrzymka
No i pod koprem ,który już ledwo stoi ciut melisy cytrynowej .Powolutku nadchodzi czas zbioru ziół,a wokół kwitnie dziurawiec rozrosła się już mięta i oregano więc czas zacząć suszenie i mrożenie.Koper i zielona pietruszka też wylądują w zamrażalniku.Miło będzie zimą poczuć ten zapach lata.
Cóż by tu jeszcze zostały jeszcze buraczki niezbyt ciekawe bo chyba trafiłam na stare nasiona .Posiałam bardzo gęsto bo bardzo lubimy botwinkę i raczej nie pojemy bo buraczków jak na lekarstwo,ale już przekopałam trochę ugoru i posiałam następne może będą lepsze.Za to fasolka zaczyna kwitnąć jak szalona jak jej nie przypiecze to się nacieszymy.
A wczesne malinki już czerwienieją.Pozdrawiam wszystkich i życzę samych szczęśliwych dni.
piątek, 21 czerwca 2013
Po prostu o
...temperaturach to ja już pisać nie będę bo słów na nie brak.Nawet siedzenie w cieniu ulgi nie przynosi.W tym roku powiększyłam warzywnik,ale to raczej był błąd bo zbiory będą marne.Pierwsze zasiane ogórki zgniły,a drugie pomimo podlewania wyschną reszta też pozostawia wiele do życzenia bo sterczą z ziemi marne kikutki i jak dobrze nie popada,albo się nie ochłodzi to będzie masakra .Uratowałam przed szpakami trochę czereśni i oczywiście poszły na konfitury zimą będzie jak znalazł.Cukru prawie wcale nie dawałam bo i tak były bardzo słodkie
W spiżarni wylądowały też następne słoiczki jagody kamczackiej i może jeszcze uda się troszkę zebrać o ile kosy ich nie zjedzą bo zauważyłam ,że ostatnio buszują na krzakach.
W ogrodzie nie za ciekawie bo też sucho ,ale kwiaty jak na razie sobie radzą.Mam nadzieję,że w końcu pogoda się zmieni i przyjdzie tak oczekiwany deszcz i ochłodzenie.Serdeczności posyłam i do napisania.
W spiżarni wylądowały też następne słoiczki jagody kamczackiej i może jeszcze uda się troszkę zebrać o ile kosy ich nie zjedzą bo zauważyłam ,że ostatnio buszują na krzakach.
W ogrodzie nie za ciekawie bo też sucho ,ale kwiaty jak na razie sobie radzą.Mam nadzieję,że w końcu pogoda się zmieni i przyjdzie tak oczekiwany deszcz i ochłodzenie.Serdeczności posyłam i do napisania.
środa, 12 czerwca 2013
Prezentowo i nie tylko
Witam po długiej przerwie.Nawet nie wyobrażacie sobie jak strasznie ciężko było mi się zabrać za pisanie.Ostatnio ,gdy wieczorem siadam do kompa to tylko przeglądam blogi,a o pisaniu to nawet nie myślę tak już mi się nic nie chce.Po ciągłych ulewach i burzach przyszły Afrykańskie upały i może dla tego tak wysiadłam.Niestety jak to na wsi pracy zawsze sporo jak nie w ogrodzie to na polu ,a teraz jest czas na hakanie w burakach cukrowych.Normalnie teraz przestaję kochać wieś i wszystko co jest związane z cukrem.Nienawidzę tej roboty,ale jak mus to mus.Pomimo panującego bezrobocia chętnych nie było przy stawce 10zł na godzinę.Podobno się nie opłaca,a przecież ludzie siedzą w domu i latają do opieki społecznej bo nie ma co do garnka włożyć.Normalnie szkoda słów.
Na polach już widoki całkiem ładne.Wszystko rośnie jak na drożdżach.Lubię zrobić sobie spacerek i popatrzeć no i posłuchać skowronków.
W ogrodzie wszystko kwitnie i pachnie,a na warzywniku są pierwsze pomidorki.
Dzisiaj zebrałam pierwszą miseczkę jagód kamczackich i mam pierwsze zaprawy w tym roku.Super są na budyń,kaszkę,lody itp
No i teraz najważniejsze.Wygrałam candy u Janeczki i wczoraj dostałam przesyłkę.Dostałam piękny frywolitkowy komplecik.Normalnie istne cudeńko i to dokładnie w moich kolorach.
Janeczko bardzo,bardzo dziękuje za tak wspaniały prezent i chylę czoła przed Twoim. wielkim talentem.
Jeszcze chciałam podziękować Ani z Bloga "życienitkamalowane" za wyróżnienie.Oczywiście Aniu wywiąże się z niego,ale to już w następnym poście jeżeli nie masz nic przeciwko.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do następnego napisania.
Na polach już widoki całkiem ładne.Wszystko rośnie jak na drożdżach.Lubię zrobić sobie spacerek i popatrzeć no i posłuchać skowronków.
W ogrodzie wszystko kwitnie i pachnie,a na warzywniku są pierwsze pomidorki.
No i teraz najważniejsze.Wygrałam candy u Janeczki i wczoraj dostałam przesyłkę.Dostałam piękny frywolitkowy komplecik.Normalnie istne cudeńko i to dokładnie w moich kolorach.
Janeczko bardzo,bardzo dziękuje za tak wspaniały prezent i chylę czoła przed Twoim. wielkim talentem.
Jeszcze chciałam podziękować Ani z Bloga "życienitkamalowane" za wyróżnienie.Oczywiście Aniu wywiąże się z niego,ale to już w następnym poście jeżeli nie masz nic przeciwko.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do następnego napisania.
środa, 22 maja 2013
Dzień z atrakcjami
Na samym początku witam wieczorkiem.U mnie dopiero co przeszła burza i to jaka... waliło,że hej!Chmurzyska ciemne szły chyba z godzinę i kotłowało się dookoła byłam pewna ,że znowu nas ominie jak zwykle zresztą.W pewnym momencie jak walnęło...dawno nie słyszałam takiego huku,błyskawice nie były aż takie straszne,ale hałas niesamowity.Po chwili zaczął padać grad może tak z minutkę i następną minutkę pokropił deszcz i tyle było z chmury pożytku.Wiele hałasu ,a deszczu nic.
Przed południem wzięłam się za koszenie.Kosiarka już faktycznie wiekowa,ale jakoś cały czas dawała sobie radę.Dzisiaj jednak powiedziała w swoim języku dość.W pewnym momencie zrobiła głośne hrrrrrrr,wystrzeliła i nastała cisza.No i po koszeniu.Na środku trawnika został mi plac w kształcie wielkiej łzy,a kiedy to skoszę nie wiem bo za naprawę wziął się małżonek.Jak to mówi mój synuś "Kosiarka teraz czeka na złoty dotyk"No,ale dotyk najpierw musi się uprawomocnić,trzeba dobrze przemyśleć od czego by się tu zabrać itp.O kupieniu nowej nie ma mowy bo ta jeszcze posłuży z 20 lat chociaż już się ledwie kupy trzyma ,ale cóż jak się ma w domu "złota rączkę " tak już jest.A trawa rośnie....
Coraz więcej kwiatków kwitnie,a w tym roku rekord pobił Złotokap.Wygląda cudnie
Na rabatkach też wszystko rozrasta się w zabójczym tempie.
No i zakwitły bzy .Teraz tylko siedzieć z nosem w kwiatach i wąchać.
Przed południem wzięłam się za koszenie.Kosiarka już faktycznie wiekowa,ale jakoś cały czas dawała sobie radę.Dzisiaj jednak powiedziała w swoim języku dość.W pewnym momencie zrobiła głośne hrrrrrrr,wystrzeliła i nastała cisza.No i po koszeniu.Na środku trawnika został mi plac w kształcie wielkiej łzy,a kiedy to skoszę nie wiem bo za naprawę wziął się małżonek.Jak to mówi mój synuś "Kosiarka teraz czeka na złoty dotyk"No,ale dotyk najpierw musi się uprawomocnić,trzeba dobrze przemyśleć od czego by się tu zabrać itp.O kupieniu nowej nie ma mowy bo ta jeszcze posłuży z 20 lat chociaż już się ledwie kupy trzyma ,ale cóż jak się ma w domu "złota rączkę " tak już jest.A trawa rośnie....
Coraz więcej kwiatków kwitnie,a w tym roku rekord pobił Złotokap.Wygląda cudnie
Na rabatkach też wszystko rozrasta się w zabójczym tempie.
No i zakwitły bzy .Teraz tylko siedzieć z nosem w kwiatach i wąchać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)