Na polach już wiosennie więc czas na pierwsze długie spacery po polach.Wszystko zaczyna się zielenić i coraz głośniej śpiewają ptaki.Na spacer dała się namówić tylko moja Michalina ,a kociaki wolały grzać tyłki na piecu .Pomimo tego,że wyrzuciłam je na dwór jak tylko zobaczyły otwarte drzwi dały nura z powrotem do ciepłego kąta.
Pochodziłyśmy sobie trochę .Michalina poszalała goniąc sarny i dotlenione wróciłyśmy do domu.
Jak tak dalej pójdzie będzie można zacząć porządki w ogrodzie i prace przy ogrodzeniu dla kur.W każdym razie w ostatnich dniach zrobiłam sobie zakupy i biorę się za ser podpuszczkowy.Pojęcia nie mam zielonego co mi z tego wyjdzie,ale każdy uczy się na błędach i mam nadzieję,że i ja w końcu będę mogła pojeść sobie pysznego domowego serka.Mleczko już mam ugadane z jednym z sąsiadów.Tak,że mogę zacząć experymentować.Teraz tylko trzymajcie kciuki.W następnym poście postaram się pokazać co mi wyszło chyba ,że będzie to totalna katastrofa.W każdym razie kiedyś musi być ten pierwszy raz.Przeglądając przepisy zauważyłam,że niektórzy dodają chlorek wapnia,a niektórzy nie.Sery wychodzą jednak z nim i bez niego więc chyba nie jest konieczny.No nic przekonamy się.
Grypa jakoś powoli mi przechodzi po wczorajszym spacerze,abo przejdzie całkowicie,albo rozłoży całkiem.W każdym razie już mam dosyć siedzenia w domu.Po dokładnym przeglądzie swoich włości znalazłam pierwszego zwiastuna wiosny.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim dużo ciepełka na kolejne dni.
Obserwatorzy
piątek, 21 lutego 2014
środa, 5 lutego 2014
Słońce za oknem
Za oknem słońce....Człowiek zaraz czuje,że żyje,ale czy to już koniec zimy?Mam nadzieję,że idzie już ku lepszemu bo dłużej już nie dała bym rady.Jakoś w tym roku ciężko było mi dotrwać do końca tych mrozów.Chyba zaczynam się już starzeć.Zima przeleciała,a ja nie zrobiłam absolutnie nic.Nawet robótki mi jakoś ciężko szły.Teraz tylko myślę o tym kiedy będzie można wyjść na dwór i pomachać grabiami,albo podziabać motyką.Cały czas robię plan zagospodarowania terenu i mam zamiar wszystko wykonać no i nie opieprzać sie od wiosny co by zgubić parę kilo ,które mnie dopadły w czasie tej nieszczęsnej zimy.
W każdym razie siatkę na wybieg dla kurek już mam obczajoną,słupki też no i miejsce też idealne.Teraz czekam tylko na ciepełko.Kurki kupię najprawdopodobniej,a raczej na pewno Zielononóżki.W maju jest wystawa więc będzie sporo drobnych hodowców i myślę,że nie będzie problemu.
Jak na razie słonko świeci chociaż mrozik nie ustępuje.Jednak pogoda piękna w porównaniu z tą z przed kilku dni.Po polach biega mnóstwo saren no i nie obywa się bez szkód.Zdążyły mi już zdewastować sadek i absolutnie niczego się nie boją.Podchodzą pod sam dom.
Ostatnio też wydziubałam pudełko.Miało być całkiem co innego,a wyszło jak zwykle.Tak to jest jak sie nie ma weny i dziubie się tylko po to żeby wydziubać.
Pozdrówka zasyłam wszystkim i słonka dużo życzę.
W każdym razie siatkę na wybieg dla kurek już mam obczajoną,słupki też no i miejsce też idealne.Teraz czekam tylko na ciepełko.Kurki kupię najprawdopodobniej,a raczej na pewno Zielononóżki.W maju jest wystawa więc będzie sporo drobnych hodowców i myślę,że nie będzie problemu.
Jak na razie słonko świeci chociaż mrozik nie ustępuje.Jednak pogoda piękna w porównaniu z tą z przed kilku dni.Po polach biega mnóstwo saren no i nie obywa się bez szkód.Zdążyły mi już zdewastować sadek i absolutnie niczego się nie boją.Podchodzą pod sam dom.
Ostatnio też wydziubałam pudełko.Miało być całkiem co innego,a wyszło jak zwykle.Tak to jest jak sie nie ma weny i dziubie się tylko po to żeby wydziubać.
Pozdrówka zasyłam wszystkim i słonka dużo życzę.
sobota, 25 stycznia 2014
W sopelkowie
Zimno,zimno i jeszcze raz zimno.
Wszędzie panuje ogólne zlodowacenie,samochody nie chcą odpalać,ślizgawica okrutna no i wieje z każdej strony.Jakoś w tym roku straszny ze mnie zmarzlak.Wychodzę z ciepłego domciu jak muszę,a w piecu to palę tyle ile się da.Jak tak dalej pójdzie to nie długo po nagromadzonym opale śladu nie zostanie..Na dworzu smutno bo śniegu maluczko .W okół tylko lód i ślizgawki.
Stawek zamarznięty na amen.Można jeździć na łyżwach.Śniegu za to maluczko,a jeszcze nie dawno było tak.
Zapowiadają opady śniegu więc może znowu będzie biało.
Ja jednak już zaczęłam już powolutku snuć plany na wiosnę.Ogródek pozostanie jak jest może ciut powiększę część warzywną,ale mam zamiar zakupić kilka gąsek i kurki.Tak sobie myślę,że trochę ożywiły by to moje podwóreczko.Względem tych planów są jak to się mówi małe za i przeciw.Miejsce jest .Stary budynek,który kiedyś służył jako pomieszczenie dla świń stoi pusty.Byłby z tego kurnik jak ta lala.Zagoniła bym synusia ,nawiasem mówiąc stolarza to i ładne grzędy i gniazdka by kurkom porobił.Miejsca za stodołą jest tyle,że całe stado gęsi by się wypasło ,a ja tam co rusz z kosiarą muszę latać.Fakt zawsze to jakieś dodatkowe zajęcie,ale i satysfakcja.
Jak to zwykle bywa moja Połówka potrafi zawsze moje wielkie plany ugasić swoimi złotymi myślami typu
"Nie miała baba kłopotu kupiła se prosie"
Fakt jajka mam od znajomej i to nie drogo i zawsze świeżutkie.Gęsi nie wiem jak gdzie indziej,ale u nas kobitki sprzedawały po 120 zł. za sztukę już oskubane.Fakt zabijania sobie nie wyobrażam,ale pasze to by mi mężuś owsianą zrobił za grosze i zielone praktycznie jest za darmochę.Tak,że mam do maja czas na zastanowienie,ale korci mnie strasznie.No i najważniejsze ogrodzenie ......
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i ciepełka życzę kto zmarznięty i śniegu kto ma go za mało.
Wszędzie panuje ogólne zlodowacenie,samochody nie chcą odpalać,ślizgawica okrutna no i wieje z każdej strony.Jakoś w tym roku straszny ze mnie zmarzlak.Wychodzę z ciepłego domciu jak muszę,a w piecu to palę tyle ile się da.Jak tak dalej pójdzie to nie długo po nagromadzonym opale śladu nie zostanie..Na dworzu smutno bo śniegu maluczko .W okół tylko lód i ślizgawki.
Stawek zamarznięty na amen.Można jeździć na łyżwach.Śniegu za to maluczko,a jeszcze nie dawno było tak.
Zapowiadają opady śniegu więc może znowu będzie biało.
Ja jednak już zaczęłam już powolutku snuć plany na wiosnę.Ogródek pozostanie jak jest może ciut powiększę część warzywną,ale mam zamiar zakupić kilka gąsek i kurki.Tak sobie myślę,że trochę ożywiły by to moje podwóreczko.Względem tych planów są jak to się mówi małe za i przeciw.Miejsce jest .Stary budynek,który kiedyś służył jako pomieszczenie dla świń stoi pusty.Byłby z tego kurnik jak ta lala.Zagoniła bym synusia ,nawiasem mówiąc stolarza to i ładne grzędy i gniazdka by kurkom porobił.Miejsca za stodołą jest tyle,że całe stado gęsi by się wypasło ,a ja tam co rusz z kosiarą muszę latać.Fakt zawsze to jakieś dodatkowe zajęcie,ale i satysfakcja.
Jak to zwykle bywa moja Połówka potrafi zawsze moje wielkie plany ugasić swoimi złotymi myślami typu
"Nie miała baba kłopotu kupiła se prosie"
Fakt jajka mam od znajomej i to nie drogo i zawsze świeżutkie.Gęsi nie wiem jak gdzie indziej,ale u nas kobitki sprzedawały po 120 zł. za sztukę już oskubane.Fakt zabijania sobie nie wyobrażam,ale pasze to by mi mężuś owsianą zrobił za grosze i zielone praktycznie jest za darmochę.Tak,że mam do maja czas na zastanowienie,ale korci mnie strasznie.No i najważniejsze ogrodzenie ......
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i ciepełka życzę kto zmarznięty i śniegu kto ma go za mało.
piątek, 17 stycznia 2014
Biblioteka
Zimno i mokro jest okrutnie.Przybieliło mi troszeczkę,ale zaraz spadł deszcz i z bieli pozostało tylko wspomnienie.Przymarza to wszystko i ogólnie jest do bani.Coś jednak zaczęło się dziać.Burmistrz szerząc kulturę w mojej okolicy w końcu otworzył bibliotekę.Gdzieś tam coś likwidowali więc małym nakładem pieniężnym zwieźli cały księgozbiór do nas.Zakupiono też trochę nowości i z wielką pompą Burmistrz otworzył ów przybytek szerzący kulturę.Gdyby nie sąsiadka,która miała z tego wielki ubaw to nawet bym nic na ten temat nie wiedziała.Podążyłam więc szybciutko zobaczyć cóż znajdę na półeczkach naszej gminnej biblioteczki.Panie przywitały mnie bardzo mile ,ale na pytanie co mogły by mi polecić to nie miały nic do powiedzenia bo one raczej nie lubią czytać.,a są tu tylko na stażu.WOW!!!!!To ci dopiero bibliotekarki mamy w tych czasach,a książki jak to książki pięknie poukładane według wielkości hihi.
Ale sobie cosik znalazłam i to całkiem nie złą.Wciągnęła mnie i o ile dobrze zauważyłam są tam jeszcze dwie części i dobrze ,że tych samych wymiarów będę wiedziała gdzie szukać.No i zakładeczkę dostałam fajniutką ,kukurydzianą .
Zostałam też zaproszona na wieczór poezji....myślę sobie co mi tam.Wszak nigdzie nie bywam pójdę posłucham.Zaczęło się pięknym wierszem Szymborskiej"Nic dwa razy",a później.....twórczość wiejska czyli..kto z kim,kto za ile,...Ale się nadowiadywałam cudów,placek był super.Na takim wieczorku poetyckim nigdy nie byłam przednia impreza.
Ale sobie cosik znalazłam i to całkiem nie złą.Wciągnęła mnie i o ile dobrze zauważyłam są tam jeszcze dwie części i dobrze ,że tych samych wymiarów będę wiedziała gdzie szukać.No i zakładeczkę dostałam fajniutką ,kukurydzianą .
Zostałam też zaproszona na wieczór poezji....myślę sobie co mi tam.Wszak nigdzie nie bywam pójdę posłucham.Zaczęło się pięknym wierszem Szymborskiej"Nic dwa razy",a później.....twórczość wiejska czyli..kto z kim,kto za ile,...Ale się nadowiadywałam cudów,placek był super.Na takim wieczorku poetyckim nigdy nie byłam przednia impreza.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Ze wsi do miasta
Wybrałam się niestety na coroczne badania.Jak mam odwiedzać lekarzy to zaraz bardziej chora jestem.Na samym początku już dostałam popalić ,gdy poszłam po skierowanie na badanie krwi,które było mi potrzebne u następnego lekarza.Szanowny Pan doktor przyjrzał mi się i stwierdził,że wyglądam zdrowo i nie widzi potrzeby dawać mi takowego skierowania.No to ja mu na to,że ja muszę mieć te badania,a on na to ,że on tu jest lekarzem i wie lepiej czy muszę czy nie.Dwa lata temu miałam robione i było ok więc do tej pory ma nadzieję,że nic się nie zmieniło,a jak mnie coś niepokoi to mogę zrobić odpłatnie.Czy ja muszę do przychodni przyjść na czworaka,żeby łaskawie dostać to pieprzone skierowanie?
Oczywiście cóż robić zapisałam się na badanie już wkurzona.Oczywiście wyniki były nie takie jak powinny,ale już nie miałam ochoty odwiedzać naszego miejscowego mistrza lekarskiego.
Teraz kierunek specjaliści tylko pytanie kiedy się dostanę...podobno jak się przyjedzie osobiście to szybciutko.
Młodzi wraz ze swoimi dziewczynami ostatnio biegają po wyprzedażach.Co rusz trafiają jakąś super okazje chociaż ja w tym nic nie widzę.Gdy dowiedzieli ,że w końcu ruszam się do miasta stwierdzili,że też powinnam skorzystać z okazji i poszaleć .Kupić sobie coś fajnego,zobaczyć jak fajnie jest złapać okazje na wyprzedaży.
Wczoraj rano wyruszyłam.Najpierw klinika i specjaliści .Myślę sobie szybko pójdzie.Po wejściu już doznałam szoku gdy zobaczyłam kolejkę...za komuny chyba były mniejsze gdy rzucili mięcho do rzeźnika.
Jednak jakoś dotrwałam jeszcze byłam w jako takim nastroju.
Zarejestrowałam się.....
Pierwszy lekarz listopad
Drugi lekarz jak dobrze pójdzie luty przyszłego roku.
I cóż jak to się mówi co nas nie zabije to nas wzmocni.
Małżonek stwierdził,że teraz muszę się odstresować i może dobrze mi zrobi polatanie sobie po tych wyprzedażach.Samo znalezienie miejsca na parkingu graniczyło z cudem,ale po krążeniu w kółko któryś raz z kolei udało się.A w markecie jak to w markecie tłumy ludzi ,szał normalnie,ciuchy latają w powietrzu.Tu promocja tam 70% obniżki tam 50%,a ceny i tak jak z kosmosu .Ja ostatnio lepszy sweterek w lumpeksie sobie kupiłam za 5 zł. niż ten,który tam był za 80zł i to po przecenie.W końcu stwierdziłam JA CHCĘ DO DOMU!!!!!!
Nie dla mnie już miasto i ten hałas i ogłupianie ludzi w marketach.Przyjechałam upiekłam sobie chlebek orkiszowy z ziarenkami do tego smalec z cebulką zrobiłam.Może i nie powinnam ,ale wrąbałam gorącą ,chrupiącą kromkę i dopiero wtedy się odstresowałam.
Oczywiście cóż robić zapisałam się na badanie już wkurzona.Oczywiście wyniki były nie takie jak powinny,ale już nie miałam ochoty odwiedzać naszego miejscowego mistrza lekarskiego.
Teraz kierunek specjaliści tylko pytanie kiedy się dostanę...podobno jak się przyjedzie osobiście to szybciutko.
Młodzi wraz ze swoimi dziewczynami ostatnio biegają po wyprzedażach.Co rusz trafiają jakąś super okazje chociaż ja w tym nic nie widzę.Gdy dowiedzieli ,że w końcu ruszam się do miasta stwierdzili,że też powinnam skorzystać z okazji i poszaleć .Kupić sobie coś fajnego,zobaczyć jak fajnie jest złapać okazje na wyprzedaży.
Wczoraj rano wyruszyłam.Najpierw klinika i specjaliści .Myślę sobie szybko pójdzie.Po wejściu już doznałam szoku gdy zobaczyłam kolejkę...za komuny chyba były mniejsze gdy rzucili mięcho do rzeźnika.
Jednak jakoś dotrwałam jeszcze byłam w jako takim nastroju.
Zarejestrowałam się.....
Pierwszy lekarz listopad
Drugi lekarz jak dobrze pójdzie luty przyszłego roku.
I cóż jak to się mówi co nas nie zabije to nas wzmocni.
Małżonek stwierdził,że teraz muszę się odstresować i może dobrze mi zrobi polatanie sobie po tych wyprzedażach.Samo znalezienie miejsca na parkingu graniczyło z cudem,ale po krążeniu w kółko któryś raz z kolei udało się.A w markecie jak to w markecie tłumy ludzi ,szał normalnie,ciuchy latają w powietrzu.Tu promocja tam 70% obniżki tam 50%,a ceny i tak jak z kosmosu .Ja ostatnio lepszy sweterek w lumpeksie sobie kupiłam za 5 zł. niż ten,który tam był za 80zł i to po przecenie.W końcu stwierdziłam JA CHCĘ DO DOMU!!!!!!
Nie dla mnie już miasto i ten hałas i ogłupianie ludzi w marketach.Przyjechałam upiekłam sobie chlebek orkiszowy z ziarenkami do tego smalec z cebulką zrobiłam.Może i nie powinnam ,ale wrąbałam gorącą ,chrupiącą kromkę i dopiero wtedy się odstresowałam.
środa, 8 stycznia 2014
Nowy rok
Witam w Nowym Roku.
Oczywiście jak zawsze wszyscy są już daleko w przodzie ,a ja na samym koniuszku dreptam.
Jakoś ostatnio ciężko zasiąść mi przed komputerem.Wolę pójść na spacer niż klikać w klawiaturę.Pod koniec roku postanowiłam sobie,że po świętach konkretnie wezmę sie za blogowanie,ale tak to u mnie jest z postanowieniami,że są bardzo krótko trwałe,więc raczej zostanie tak jak jest i jak najdzie mnie wena lub będzie o czym pisać to zawsze coś wyklikam.
Święta minęły całkiem nieźle.Wszyscy poobjadali się,pogoda była odpowiednia na spacery,gości było w sam raz.
Mam tylko nadzieję,że robótkowo nabiorę trochę rozpędu bo materiały leżą co rusz wszystko rozkładam ,dopasowuję i po jakimś czasie chowam bo pomysłów na zrobienie byle jakiego pudełka brak.
Może wszystko przez pogodę bo dziwna jakaś w tym roku.W ogrodzie wszystko głupieje.Pąki na krzewach wyglądają jak by to był marzec,przebiśniegi już mi wyszły i dzisiaj na trzykrotce zauważyłam pąki kwiatowe.Fotkę muszę jutro strzelić bo dzisiaj już szaro było.Mam tylko nadzieję,że nie przyjdą do nas takie mrozy jak do Ameryki bo to wszak dopiero początek zimy.
Na koniec chciałam jeszcze bardzo podziękować za karteczki świąteczne i pokazać już po czasie moją choinę,którą w tym roku zdobiły cudne bombki od Janeczki.Zresztą na pewno wszystkie je znacie.
Uroku dodawały jej też malutkie szydełkowe dzwoneczki od Asi
Oczywiście jak zawsze wszyscy są już daleko w przodzie ,a ja na samym koniuszku dreptam.
Jakoś ostatnio ciężko zasiąść mi przed komputerem.Wolę pójść na spacer niż klikać w klawiaturę.Pod koniec roku postanowiłam sobie,że po świętach konkretnie wezmę sie za blogowanie,ale tak to u mnie jest z postanowieniami,że są bardzo krótko trwałe,więc raczej zostanie tak jak jest i jak najdzie mnie wena lub będzie o czym pisać to zawsze coś wyklikam.
Święta minęły całkiem nieźle.Wszyscy poobjadali się,pogoda była odpowiednia na spacery,gości było w sam raz.
Mam tylko nadzieję,że robótkowo nabiorę trochę rozpędu bo materiały leżą co rusz wszystko rozkładam ,dopasowuję i po jakimś czasie chowam bo pomysłów na zrobienie byle jakiego pudełka brak.
Może wszystko przez pogodę bo dziwna jakaś w tym roku.W ogrodzie wszystko głupieje.Pąki na krzewach wyglądają jak by to był marzec,przebiśniegi już mi wyszły i dzisiaj na trzykrotce zauważyłam pąki kwiatowe.Fotkę muszę jutro strzelić bo dzisiaj już szaro było.Mam tylko nadzieję,że nie przyjdą do nas takie mrozy jak do Ameryki bo to wszak dopiero początek zimy.
Na koniec chciałam jeszcze bardzo podziękować za karteczki świąteczne i pokazać już po czasie moją choinę,którą w tym roku zdobiły cudne bombki od Janeczki.Zresztą na pewno wszystkie je znacie.
Uroku dodawały jej też malutkie szydełkowe dzwoneczki od Asi
środa, 11 grudnia 2013
Bombki i prezenty wymiankowe
Dzisiaj mogę pokazać prezenty ,które przygotowałam na wymiankę.Dobrze,że pomimo zawieruchy dotarły na czas.Mam nadzieję,że dziewczyny są zadowolone tak samo jak ja.
Pierwszy prezent jest dla Gosi z bloga "Szału nie ma'
Gosia w liście do Mikołaja prosiła o zimową butelkę więc taką postarałam się zrobić.Do tego jeszcze bombkę i pudełko ze słodkościami.
Następny prezent dla Dasandy
Oprócz tego wydziergałam jeszcze kilka bombek,które już poleciały do nowych właścicielek.
Pierwszy prezent jest dla Gosi z bloga "Szału nie ma'
Gosia w liście do Mikołaja prosiła o zimową butelkę więc taką postarałam się zrobić.Do tego jeszcze bombkę i pudełko ze słodkościami.
Następny prezent dla Dasandy
Oprócz tego wydziergałam jeszcze kilka bombek,które już poleciały do nowych właścicielek.
Aparat jak zwykle szwankuje i zdjęcia są do bani,ale myślę ,że co trzeba to widać.Pozdrówka i do napisania następnego oczywiście.Ciekawe komu Mikołaj rózgę przyniesie bo ja mam 2 przygotowane i to z piękną czerwona kokardą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




