Obserwatorzy

poniedziałek, 19 maja 2014

Ciepełko

W końcu  do mnie dotarło słońce.Nie tak od razu i nie na cały dzień,ale popołudnie miałam piękne.Ogólnie całe towarzystwo korzystało.W końcu udało mi się rozsadzić roszpunkę i resztę sałaty.Powalczyłam z chwastami na warzywniku bo rosną jak opętane w przeciwieństwie do posianych przeze mnie warzyw.Jak na razie na poletku warzywnym nie ma co pokazywać bo golizną świeci.Jak zacznie się co nie co zielenić na pewno nie omieszkam się pochwalić.
Po niedzieli już na amen muszę rozstać się z piesiami,a tak mi strasznie szkoda.Bardzo się do nich przywiązałam .Zawsze rano gdy wychodzę na podwórko lecą do mnie wszystkie jak szalone.Bawiła bym się z nimi bez końca.Dobrze,że 2 ze mną zostają bo strasznie pusto by się zrobiło,ale i tak chyba się poryczę jak będą je zabierali.
Spacerek nad stawek
Mama pije to trzeba wykorzystać sytuacje i też sie posilić

Jednak najlepiej z mamą
No i fajnie jest wariować w kupkach skoszonej trawy.

Na koniec jeszcze moje pierzaste.Też łobuziaki urosły.Są już w kurniku i teraz czekam kiedy będą mogły wyjść na słonko.Kogutki już między sobą zaczynają toczyć boje więc robi się ciekawie,

No i chyba tyle na dzisiaj.Słoneczka wszystkim życze i ciepełka.

poniedziałek, 12 maja 2014

Zimno i mokro

....,a do tego ciągle wieje.Trawa rośnie jak szalona ,a o koszeniu nie ma mowy.Wyrwałam się wczoraj między jedna chmurą,a drugą,ale nie dało rady.Moment wszystko się zapchało i i koniec .Niestety za mokro.Głowica przy kosie też padła .Nie wytrzymała tak ekstremalnych warunków,a niestety jakoś z tą trawą trzeba sobie radzić.Ogólnie pogoda do bani.Każde stworzenie wypatruje słonka.Moje kurki ciągle pod lampą się grzeją bo w kurniku zimnisko.Piesie prawie na dwór nie wychodzą bo zaraz im ogony mokną więc większość czasu siedzą w budynku gdzie przechowujemy słomę.W sumie same się tam wyniosły.Pewnego dnia gdy drzwi były otwarte weszły sobie i już nie było mowy o powrocie do budy.W budzie ciasno ,a tu miejsca sporo słomy cała masa i można broić do woli.Więc teraz śpią sobie już bez Michaliny mają cały czas drzwi uchylone i buszują ile wlezie.Za dwa tygodnie przyjadą po nich nowi właściciele.Na razie nie chcę wcale o tym myśleć bo strasznie się przywiązałam do tych brzdąców i strasznie będzie mi ciężko je oddawać.Dobrze ,że chociaż 2 u mnie zostaną.Ciężko zrobić im fotki bo ciągle ganiają,ale pokarzę chociaż pannę Kleo moją ulubienicę.
Bardzo zadziorna z niej pannica no i już zaczyna wynosić laczki jak ktoś zostawi przed domem.Już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła wypuścić zielononóżki na łączkę i patrzeć jak biegają.Na początku czerwca mam do odbioru 10 gąsek .Jak będzie pogoda to latem będzie się działo.

A w ogrodzie królują orliki


Porozsiewały się wszędzie i z roku na rok jest ich coraz więcej
Teraz czekam na irysy to jedne z moich ulubionych kwiatów i mam nadzieję,że dopisze pogoda i będzie można podziwiać ich piękne kwiaty.Słonka wszystkim życzę.

niedziela, 4 maja 2014

Serowo

Witam w zimną niedzielę.U mnie zimnisko okrutne ,a do tego wieje.Nosa nie chce się z domciu wytykać.Zresztą u mnie od jakiegoś czasu warunki spartańskie i różnicy między domem ,a podwórkiem wielkiej nie ma tyle,że nie wieje.Piec nam padł jakiś niecały miesiąc temu i jeszcze nie wyczailiśmy nowego.Najlepszy duma jaki by to najlepiej kupić.Ciekawe czy do zimy wyduma.Tak więc siedzimy sobie wieczorami całą gromadką albo w kuchni nagrzawszy sobie ciut kuchenką lub w pokoju nagrzawszy sobie ciut starą dmuchawą czy jak to mówi Najlepszy farelką,którą wygrzebał gdzieś w warsztacie.O ciepłej wodzie to już nie wspomnę.Trza grzać.
No,ale przejdźmy do głównego tematu.Zrobiłam drugie podejście do robienia serka.Tym razem bardziej profesjonalnie.Kupiłam termometr ,pojemniczki do odciekania i chusty.Tym razem dodałam 5 kropli więcej podpuszczki i do solanki dałam więcej soli no i zwykłą sól zastąpiłam solą morską.
Najpierw skrzep włożyłam w pojemniczki wyłożone chustami i troszkę odcisnęłam.Do jednego serka dodałam szczypiorek,a do drugiego paprykę w proszku.Chciałam świeżą ,ale niestety nie miałam..następnym razem będzie ze świeżą.

Po godzinie wyciągnęłam serki z chust i już odciekały w samych pojemniczkach
I taki kilka godzin .Co pół godziny mniej więcej obracałam na druga stronę

I do solanki na 4 godziny
Przez noc obeschły sobie na papierowym ręczniku i oto efekt
W poprzednim nie było ani jednej dziurki wiec strasznie byłam ciekawa jak wyszedł ten.Nie mogłam doczekać się efektu.Rano jak wstałam zaraz poleciałam kroić.

I chociaż może słabo widać SĄ!!
 A do tego nasze rzodkiewki i tylko się objadać.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie Bardzo ciepło witam wszystkich nowych obserwatorów i wszystkich ,którzy zaglądają .Ciepełka życzę i słoneczka na następne dni.

czwartek, 1 maja 2014

Codzienność

W ogrodzie kolorowo.Mlecze rozpanoszyły się wszędzie i możliwości nie ma żeby się ich pozbyć.Z samej rabatki kwiatowej wywiozłam 3 czubate taczki.Przy takim urodzaju to całe stado królików by się wychowało.Teraz tylko kosić i przeczekać aż minie ich czas.
Na rabatkach coraz ładniej.
Kwitną serduszki

No i oczywiście wszędzie mlecze.niby ciągle wyrywam ,a ich wciąż pełno.Na trawniku króluje bluszczyk kurdybanek jeszcze nigdy nie było go tak dużo jak w tym roku.Na warzywniku na potęgę rosną chwaściory,a warzywka dopiero co powschodziły.
Tak w święta przeglądałam bloga i stwierdziłam,że napisałam już przeszło 100 postów,a do tego całkowicie zmienił się temat bloga.Miało być rękodzieło,a tu o rękodzielnictwie od dawna nie było ani słowa.Zamiast tego kury,ser i inne różności. Rok temu do głowy by mi nie przyszło,że zacznę hodować kurki,a o istnieniu zielononóżek to pojęcia nie miałam.Wzięłam się za robienie serków,myślę o zakupie parki gęsi kubańskich.Ciekawe czy mi się uda.A karton ze serwetkami ,skrzyneczkami i innymi pierdołkami do zdobienia stoi na szafie i czeka na lepsze czasy.Teraz rano wstaje lecę do kurczaków bo już czekają na jedzonko i jak tylko mnie zobaczą to unoszą łebki i patrzą cóż to dobrego wpadnie do korytka.Nie ma już rano polegiwania bo ćwierkające bractwo głośno domaga się śniadania.
A na śniadanko mieszanka płatków owsianych,kaszki manny,otrąb pszennych, pokrzywy, bułki tartej,jajka i tego co kurczaki lubią najbardziej ... makaronu.Można powiedzieć ,że wprost za nim szaleją.Tak po prawdzie to przepis na takie pyszne menu mam dzięki Oldze .Dla mnie Ola jest osobą do której mogę zwrócić się o radę jeżeli chodzi o zielononóżki.Zresztą żeby nie jej blog to nigdy nawet nie pomyślała bym o ich zakupie.No i dzięki tym radom pierzaste rosną można by powiedzieć jak na drożdżach.


Jak na razie wcale się nie boją i chętnie jedzą z ręki ciekawa jestem kiedy im to minie.
Piesie też rosną i coraz bardziej hałasują i rozrabiają.muszę zrobić im świeże fotki jak szaleją na trawie,bo dzisiejsza ciut przestarzała.apetyt maja straszny i trzeba je dokarmiać bo misia niestety to już babcia i nie ma na nie siły ,a jak dopadnie ją taka zgraja to nie mam na nią mocnych.

I tak nam dni zlatują na karmieniu,pieleniu i koszeniu.....i oby tak dalej szczęśliwie się toczyło.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

środa, 23 kwietnia 2014

Po Świętach

Witam po Świętach.
Nie wiem jak u Was ,ale u mnie pogoda piękna.Troszeczkę popadało więc na warzywniku co nie co już zaczyna wschodzić.Tylko szkoda,że taka duchota i pewnie da burzę,a do tej to raczej mi nie tęskno.Wszystko już na dobre się zazieleniło,kwiatki kwitną na potęgę,trawa rośnie jak szalona,a ja nie mam czym kosić.Kosiarka padła jesienią i oczywiście Najlepszy stwierdził, że naprawi,ale jakoś do tej pory mu się nie zebrało.Po moim kilu dniowym marudzeniu pojechał dzisiaj szukać jakiejś maszyny ,ale czy coś przywiezie nie wiadomo.Chyba w ruch pójdzie dziadkowa kosa .
Tak poza tym to mam dosyć wesoło.Jutro zielononóżki będą miały tydzień.Jak na razie chyba są zadowolone.Jedzonko im smakuje bo jak widzą mnie z miską to wszystkie łebki w górze i tylko czekają żeby wpakować się na półmisek.Najbardziej z tego co zauważyłam smakuje im marchewka bo znika jako pierwsza.Pokrzywą też nie pogardzają ,a płatki i cała reszta to już zastają na koniec.


Duże powodzenie mają zszywki w kartonie ,wzbudzają ogromne zainteresowanie i są obstukiwane na okrągło.
Tak poza tym to piesie nam rosną.Już nie jest tak spokojnie bo zaczynają wyłazić,marudzić no i poszczekiwać.Kupiłam mleko dla szczeniąt i troszeczkę je dokarmiamy bo apetyt mają ogromny i wykończyły by nam Michalinę.Poza tym są słodziaśne.Dzisiaj byliśmy u weta bo jednemu zrobił się na szyjce mały ropień.Został podgolony,ale podobno starczy tylko maść.Jak pęknie wtedy następna wizyta.zobaczymy jak to się skończy.
Michalina natomiast odpoczywa sobie i z pisków i wrzasków nie wiele sobie robi.
A maluchy.......
...my śpimy sobie tak

..a my śpimy sobie tak
Pozdrawiam wszystkich cieplutko i życzę pięknej pogody i wszystkiego dobrego.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Wesołych Świąt

W tym codziennym zabieganiu chciałam wszystkim złożyć serdeczne życzenia.
Zdrowych,pogodnych i szczęśliwych Świąt spędzonych w gronie najmilszych osób.
Smacznego jajka i oczywiście mokrego dyngusa.

Wszystkiego najlepszego.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Dzieje się

Trochę zaniedbałam pisanie.Zaczęły się na dobre prace w ogrodzie,warzywnik teraz też będzie zajmował coraz więcej czasu bo już zielsko daje znać o sobie.Dobrze,że pogoda się popsuła bynajmniej zmobilizowało to mnie do przedświątecznych porządków w domu bo tak to chyba robiła bym je na ostatnią chwilę.Ciepłe dni wykorzystałam do maximum .Wieczorem padałam na twarz,ale zadowolona.Kurnika oczywiście jeszcze nie udało się skończyć bo szanowna męska część rodziny nie znalazła na to czasu,ale po wielkiej awanturze obiecali ,że w sobotę ostro wezmą się do roboty.Co mogłam zrobiłam sama o resztę to już niech oni się martwią skończone w tym tygodniu musi być.
W końcu po wielkich staraniach zrobiłam serek podpuszczkowy. co ja się naganiłam po wsi za mlekiem to tylko ja wiem.Miałam obiecane od sąsiada co ma kilkadziesiąt krów,ale w końcu stwierdził,że w parę litrów bawić się nie będzie i już.No to szukałam i stwierdziłam,że w dzisiejszych czasach na wsi ciężko mleko dostać bo Ci co odstawiają do mleczarni to takim maluszkom jak ja nie sprzedają.W końcu w sąsiedniej wsi znalazłam.Gospodyni trzyma sobie jedną krówkę i chętnie mleczkiem się ze mną podzieli.Zrobiłam sobie więc upragniony serek,ale cosik mi nie wyszedł jak powinien bo dziurek w nim brak i taki jakiś za miętki.Normalnie mozzarella jak nic.Ale nic to .Wszystkim szalenie smakował bo już znikł.Chyba mleko za słabo ogrzałam,albo inny błąd popełniłam.Nie zakupiłam sobie jeszcze termometru więc temperaturkę mierzyłam paluchem na przysłowiowe oko i tak to wtedy wychodzi.
W każdym razie będę działać dalej do skutku czyli do otrzymania dziurek.No i muszę termometr zakupić.
Tak poza tym u mnie coraz bardziej kolorowo.


Żaby już na dobre zaczęły harce w stawie , będą śpiewy,że hej!!
No i moja Michalinka została mamą ślicznych siedmiu kluseczek.Normalnie tylko do całowania.Opiekuje się nimi wspaniale.2 zostaną z nami,a reszta ma już właścicieli.Wszystkich dobrze znam więc wiem,że dobrze się nimi zaopiekują.Tylko tak strasznie będzie mi żal rozstać się z nimi za te 2 miesiące.Michalina wcina za 3 psy i widać ,że jest szczęśliwa,a kotka Zuzia za wszelką cenę chce zajrzeć cóż to za piski dochodzą z tej budy.Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim ciepełka.